Z cyklu ciekawe serwerownie:)
Nie ma to jak dobrze zaaranżować stary bunkier:
Nie ma to jak dobrze zaaranżować stary bunkier:
O tym, że w systemach Windows istnieje Pomoc Zdalna wie chyba każdy. W większości przypadków mylnie zakłada się, że pomoc zdalna musi być zainicjowana przez użytkownika poprzez wysłanie zaproszenia. Przez to błędne stwierdzenie część Administratorów po prostu rezygnuje z funkcji Pomocy zdalnej. Twierdzą oni, że wytłumaczenie użytkownikowi gdzie klikać jest zbyt czasochłonną i zbyt częstą czynnością. Jeśli w organizacji zdarzy ci się mieć niereformowalne jednostki możesz wykorzystać mechanizm “Oferty pomocy zdalnej”.
Klasyczny przypadek rozwiązywania problemu:
Przypadek rozwiązywania problemu poprzez oferowanie pomocy zdalnej:
Niby druga metoda jest krótsza o jedne podpunkt, jednak kto korzystał z pomocy zdalnej ten wie, że punkt trzeci z pierwszej sytuacji wcale nie jest taki prosty w realizacji:)
Konfiguracja.
Jeśli chodzi o stacje klienckie to konfiguracja odbywa się poprzez utworzenie odpowiedniej polityki, która zostanie na nie nadana. W skrócie:
Na sam koniec na pulpicie swojego komputera tworzymy sobie skrót, który odwołuje się do linku podanego poniżej. Za pomocą tego skrótu będziemy oferowali pomoc zdalną.
%windir%\explorer.exe "hcp://CN=Microsoft%20Corporation,L=Redmond,S=Washington,C=US/Remote%20Assistance/Escalation/Unsolicited/Unsolicitedrcui.htm"
Edit: Link przydatny w systemach Windows XP i 2003
Wywołanie
Po odświeżeniu zasad na stacjach końcowych możemy zapomnieć o problemie generowania zaproszeń pomocy zdalnej. Podczas rozwiązywania kolejnego problemu po prostu:
Od pewnego czasu używam w produkcji oraz w sieci testowej Vmware Infrastructure 3. Całkiem fajne rozwiązanie wirtualizacyjne niestety jak każdy program ma ono swoje niedociągnięcia. Większość administratorów w tym też ja zaniedbuje konfigurację odpowiednich alarmów, które ma zgłosić serwer nadzorujący użytkownikom. W pewnych sytuacjach brak tych alarmów może przysporzyć nam trochę pracy:
Ostatnio bawiłem się maszynami wirtualnymi i zapomniałem o tym, że na jednym z serwerów ma zbyt mało miejsca na kolejną maszynę wirtualną. Właściwie to bezproblemowo stworzyłem sobie maszynę, która zajmowała 40GB. Potem nawet udało mi się ją uruchomić. Jednak po jakieś godzinie zabawy zwiększyłem jej ilość pamięci RAM z 1GB do 4GB. Niestety to nie był dobry ruch bo okazało się, że podczas wstawania ESX zaczął tworzyć nowy plik swap dla tej maszyny. Po pewnym czasie serwer zawisł w nieznanym stanie. Niby vCenter powiedziało, że maszyną uruchomiona jednak podczas próby podglądnięcia jej konsoli dostałem informacje, że maszyna nie jest uruchomiona. Próba wyłączenia pechowego wirtualnego gościa spełzła na niczym. Dopiero przejście w tryb “maintenance mode” pozwoliło na ustalenie stanu maszyny i jej późniejsze usunięcie. Całe szczęście, że środowisko było tylko środowiskiem testowym i nie miałem tam maszyn produkcyjnych:)
Po rozmowie z znajomym, który instaluje Vmware po różnych firmach dowiedziałem się, że jest to częsty problem. Okazuje się, że może on też wystąpić podczas zabawy z “migawkami”, kiedy to maszynka wirtualna zjada trochę więcej miejsca niż nam się wydaje:(
Dlatego dobra rada na przyszłość: podczas zabawy z vCenter sprawdź wszystko dokładnie przed naciśnięciem kolejnego przycisku lub po prostu zainwestuj trochę czasu i ustaw odpowiednie powiadomienia w systemie.
Podczas dodawania nowego dysku, karty sieciowej czy portu szeregowego do maszyny wirtualnej pojawia się prośba o podanie danych administratora. Zawsze z przyzwyczajenia wpisywałem login, hasło i przechodziłem dalej.
Jednak dlaczego przy dodaniu dowolnego komponentu UAC prosi mnie o hasło Administratora? Skoro mogę stworzyć maszynę wirtualną to przecież powinienem móc do niej dodać dodatkowy dysk:(
Podczas dodawania nowych komponentów postanowiłem nie podać hasła Administratora. Co ciekawe niezależnie od tego czy podam dane czy nie system stworzy nowy dysk, doda kartę sieciową, etc. Skoro wszystkie operacje dodania komponentu mogę wykonać na koncie zwykłego użytkownika to po co na dzień dobry wyskakuje pytanie o konto admina?
Kiedyś czytałem o portalu, który w Stanach za odpłatą oferuję wyszukiwanie informacji o podanych przez nas osobach. System był dość ciekawy bo potrafił szperać po portalach społecznościowych, grupa dyskusyjnych, wyszukiwarkach, książkach telefonicznych, etc. Po pewnym czasie zastanawiałem się jak mogło by to wyglądać u nas:) Jak się okazało Polacy nie gęsi i ….. swoją wyszukiwarkę a raczej wyczaję mają. Wchodząc na Wyczajkę możemy za jednym zamachem przeszukać:
- Naszą-Klasę
- Golden-Line
- Profeo
- Youtube
- i kilka innych portali
Ostatnio dzwoniąc do pomocy Dell dostałem imię i nazwisko pewnej konsultantki z którą musiałem się skontaktować. Jak się szybko okazało w całym zamieszaniu zapomniałem zapytać o numer telefonu:( Na stronie Dell nic nie znalazłem. W Google setka wyników, których nie chciało mi się filtrować a drugi raz do Dell nie udało mi się dodzwonić. Po kilku minutach spróbowałem “wyczaić” podaną mi osobę. Jak się okazało w danych kontaktowych znalazłem numer telefonu i po kilku minutach rozmawiałem z odpowiednią konsultantką.
Teraz siedząc już na spokojnie, po przeczytaniu kilku wpisów na blogu Tomka Onyszki zacząłem się zastanawiać do jakich celów można by to wykorzystać:)
Ciekawy jestem czy ewentualnie kiedy takie wyszukiwarki zostaną nawiedzone przez boty
Swoją drogą za pomocą takich zabawek można zobaczyć jak bardzo jesteśmy anonimowi w Internecie oraz ile informacji może o nas wyciągnąć przeciętny Kowalski.
Ostatnie Komentarze